Brzuchu precz

Moja suplementacja odchudzania

apple-1603131_960_720.jpgSpecjaliści od odchudzania jednym głosem mówią, że aby proces ten był skuteczny, szybki i zdrowy musi się składać z 3 elementów. Diety, treningu i odpowiedniej suplementacji. Dwa pierwsze punkty z tego zestawienia mam już dopięte na dobrym poziomie, dlatego teraz przyszła pora na zainteresowanie się punktem 3, czyli suplementacją.

W moim przypadku sprawa wcale nie jest prosta a to ze względu na duże ilości środków pobudzających zawartych w suplementach odchudzających. Słabo toleruję pobudzacze i dwie, trzy kawy dziennie to maksymalna dawka na jaką mogę sobie pozwolić bez sensacji zdrowotnych typu kołatanie serca i bieganie co 5 minut do toalety. Z tego właśnie powodu odpadają wszelkie preparaty zawierające kombinacje związków chemicznych typu efedryna, synefryna i tym podobnych. Sytuacja taka ogranicza mój wybór właściwie do kilku rzeczy, opartych na naturalnych składnikach czyli czegoś typu błonnik pokarmowy, l-karnityna, cla i inne tego typu wspomagacze.

Oczywiście przy wyborze odpowiedniego środka nie obyło się bez konsultacji z moimi bardziej doświadczonymi kolegami, którzy stwierdzili, że w moim przypadku powinienem wypróbować coś opartego o african mango (na którym chudła Oprah) albo przestawić się na zieloną kawę zamiast czarnej. Nie lubię się specjalnie rozdrabniać, dlatego zaopatrzyłem się w oba te suplementy (opisy preparatów możecie znaleźć tutaj) i rozpocząłem ich stosowanie zgodnie z zaleceniami producenta.

W chwili obecnej jest jeszcze zbyt wcześnie na jakiekolwiek wnioski, bo przyjmuję je dopiero od 2 dni, ale mogę się już podzielić moimi spostrzeżeniami na temat zielonej kawy.

Otóż pomyślałem sobie na początku, że po prostu zastąpię moją zwykłą kawę jej zieloną odmianą i w ten sposób, jakby mimochodem, dołączę ten środek do mojej diety. Takie rozwiązanie okazało się u mnie chybione, a to ze względu na smak green coffee po zaparzeniu. Nie jest to jakaś odrażająca substancja, jednak nie ma nic wspólnego z aromatem małej czarnej, którego bardzo by mi brakowało. W rezultacie odpuściłem sobie picie takiego naparu i zaopatrzyłem się w kapsułki z wyciągiem z tego środka.

Chociaż jednocześnie nie zrezygnowałem z picia normalnej kawy, nie zawuważyłem, póki co, nasilonego, negatywnego działania większej dawki kofeiny na mój organizm z czego jestem bardzo zadowolony.

Oczywiście po dłuższym czasie stosowania takiej suplementacji poinforumję was o jej efektach i być może postaram się też o napisanie jakiejś większej recenzji.